Gdzie w Singapurze cokolwiek kupić?

30 03 2010

To pytanie dręczy prawie każdego nie-azjatę przyjeżdżającego do Singapuru. Z polskiego punktu widzenia, nie ma kiosków ruchu, gdzie możnaby kupić rzeczy pierwszej potrzeby. Są za to supermarkety i wielkie centra handlowe. Są też sklepiki, najczęściej prowadzone przez przedsiębiorczych hindusów i skrzętnie upchane pomiędzy filary mieszkań HDB.

W środku sklepiku, półki są upchane w taki sposób, że ciężko się poruszać, nie mówiąc już o akrobacjach przy mijaniu kogoś kto również robi zakupy. Nie ma klimatyzacji. A asortyment takich sklepików pozostawia wiele do życzenia, bo mimo iż jest on świetnym i tanim miejscem zakupów dla tutejszych mieszkańców, dla nas oferuje co najwyżej ciekawostkę turystyczną lub dla bardziej odważnych świetne źródło zaopatrzenia do eksperymentów kulinarnych. Owszem, można kupić piętnaście rodzajów sosu sojowego, mnóstwo innych butelkowanych przypraw z etykietami po mandaryńsku, paczkowane suszone korzenie, rybki, plasterki bliżej nieokreślonego czegoś. Jest też kilkanaście rodzajów ryżu i tofu. Są małe słoiczki z konserwowanymi różnościami, z czego rozpoznałam tylko chili. Dla dopełnienia egzotyki tzw. sklepików HDB, sprzedawca zazwyczaj nie mówi po angielsku i nie pomoże Ci w wyborze artykułow. Z perspektywy polskiego żołądka, który po pewnym czasie tęskni za domowymi smakami, wybór jest mały. Są takie artkuły jak jajka, chleb (ale tylko tostowy), mleko, ziemniaki, banany, groszek konserwowy, dżem, miód. Warzywa, raczej tylko używane w kuchni chińskiej lub hinduskiej.

Trzeba jednak pamiętać, że sklepiki te są specyfiką Singapuru i mają tradycję sięgającą początkom państwa w tym rejonie. Zazwyczaj połączone są z kantyną, bo jak wiemy, singapurczycy uwielbiają jeść. Je czasami robię zakupy w moim osiedlowym sklepiku, szczególnie kiedy sama przyrządzam coś azjatyckiego.

Ale wracając do tematu: jeśli nie zakupy w osiedlowym sklepiku to gdzie? Supermarkety posiadające europejskie produkty mozna podzielić na trzy kategorie: w miarę normalne cenowo, drogie i bardzo drogie. Normalne ceny znajdziemy w Carrefourze, gdzie jest wybór serów, wędlin i są produkty z Francji i tutejszej sieci Giant, tu jednak nie ma serów, ale za to zdarza się piekarnia. Drogie sklepy to sieć Cold Storage, tradycyjna singapurska sieć produktów europejskich, tu można kupić dobre wina. W Cold Storage można kupić artykuły spożywcze online, ale nie wiem czy to dobra opcja bo nie próbowałam. W gorącym klimacie lepiej jest oglądać to za co się płaci. Bardzo drogie sklepy to Jasons MarketplaceCold Storage Gourmet, które są częścią Cold Storage. Cold Storage Gourmet znajduje się w Guthrie House na Fifth Ave – tu znajdziemy składniki z całego świata, i doskonały wybór win.

Jest też opcja tańszych supermarketów: Fair Price NTUCSheng Siong. Pierwszy jest singapurską siecią, częściowo państwową. To dobry kompromis: ceny są niskie, a produkty zarówno azjatyckie i europejskie. Da się tu kupić świeżo upieczony chleb, czekoladę, warzywa, mięso i ryby. Sheng Siong to supermartket posiadający głównie produkty do kuchni chińskiej, ale mają one etykiety po angielsku.
Jeśli chodzi o inne rzeczy. To z mojego doświadczenia telefony komórkowe, gadżety najlepiej kupowac w Why Mobile. Aparaty fotograficzne lub kamery w Alan Photo.
Drogie ubrania można znaleźć wszędzie, najsłynniejsze galerie znajdują się na Orchard Road. Pytanie gdzie kupić tanie ciuchy, buty i akcesoria. Oto miejsca:
- Jarmark i sklepy Bugis Village przy Bugis MRT,
- Sklepy „This Fashion”,
- Far East Plaza,
- Lucky Plaza,
- Sklepy Hang Ten www.hangten.com.sg,
- pasar malam – nocne rynki rozkładające się w różnych lokalizacjach,
- w internecie: www.gmarket.com.sg,
- People’s Park Complex – sklep z eleganckimi ubraniami na 1 piętrze (nad food courthem) i w
- OG przy People’s Park.
Buty robione w Singapurze, od rozmiaru 33, wygodne szpilki kupuję w Kao Pink Bags & Shoes (101 Upper Cross Street #02-61/62, People’s Park Centre). Sprzedają tam również skórzane buty męskie (sandały i eleganckie).
Mam nadzieję, że pomoże to wszystkim, którzy prosili mnie o singapurski post zakupowy :)




Chiński Nowy Rok (Święto Wiosny) 2010 – wizyta u Jingyu

15 02 2010

Wizyta w domu rodzinnym naszej koleżanki Quek Jingyu. Zostaliśmy zaproszeni na wigilię Chińskiego Nowego Roku Tygrysa (w sobotę 13 lutego 2010), a to rzadkość. Te święta można przyrównać do naszego Bożego Narodzenia, są spędzane w gronie rodzinnym. Mieliśmy niepowtarzalną okazję świętować Chiński Nowy Rok tak jak robią to singapurczycy.
Aby obejrzeć reportaż z podpisami pod zdjęciami, zapraszam do pokazu slajdów w Picasie.

Wigilia Chińskiego Nowego Roku jest kulminacją obchodzonego przez ok 2 tygodnie najważniejszego święta w kulturze chińskiej. Przez około 2 tygodnie (mniej więcej od początku stycznia) panuje świąteczny nastrój, wszędzie są widoczne czerwone, noworoczne dekoracje oraz przedstawienia (taniec smoka). Jednak nie ma wolnych dni, ludzie normalnie pracują. W połowie stycznia przypada Nowy Rok, który wita się w gronie rodzinnym. Dzień Nowego Roku, oraz dwa następne dni sa w Singapurze wolne od pracy. I to wtedy singapurczycy świętują.

Sobota, 13 lutego, wigilia Nowego Roku

Spodziewałam się czegoś bardziej oficjalnego: ładnie przybranego stołu i odstrojinej rodziny. Tu jednak zaskoczenie. Wszyscy siedzą przy zastawionym mnóstwem różności stole, ale są ubrani raczej swojsko. Główny posiłek to steamboat, swojego rodzaju gotująca się zupa, do której wkłada się różności i po chwili się je łowi (pałeczkami lub specjalnym sitkiem) i zjada. Przy tym trochę się rozchalpuje zupy, więc pięknie nakryty stół byłby niepraktyczny. Za to jest cała rodzina, jest atmosfera i to jest najważniejsze. Po kolacji jest czas na prezenty – małe czerwone kperty z pieniędzmi (tzw. hong bao), które to starsi wręczają młodszym. W środku powinno być co najmniej S$4, ale liczba 4 jest w kulturze chińskiej nieszczęśliwa i lepsze są hong bao z S$8 dolarami w środku. Ósemka to wg. chińczyków najszczęśliwsza liczba. Oprócz hong bao, normą jest wręczanie dwóch pomarańczy, które symbolizują złoto, pomyślność i bogactwo. W ogóle cały Chiński Nowy Rok skupia się na szczęściu i bogactwie. Czerwony kolor, kolod dekoracji noworocznych też symbolizuje dostatek. Ten aspekt życia wydaje się być w kulturze chińskiej dominujący nad szczęściem rodzinnym czy zadowoleniem z pracy, albo nawet hobby. I to wręcz ostentacyjnie. Tu zawsze na początku powinno się życzyć bogactwa, a dopiero później zdrowia, szcześcia itd. To ciekawe.

Ważnym elementem wieczoru jest podrzucanie (mieszanie) specjalnie przygotowanego yusheng. Jest to talerz z różnościami, które są układane w sopecyficzny sposób, a podczas przygotowania należy wypowiadać odpowiednie słowa. Brzmi nieźle i trochę zabobonnie. Ten kto podrzuci wyżej, będzie miał więcej szczęścia. Później wszycy musza skosztować tak przygotowanej potrawy.. mniammmm (filmik pokazujący tradycję yusheng do obejrzenia w albumie Picasa).

Ostatnim punktem dnia jest wizyta w świątyniach. My odwiedzamy razem z rodziną Quek świątynię Tygrysa (bo to w końcu rok tygrysa), a później światynię buddyjską. I tam jest mnóstwo dymu, stawianie świec i palenie pieniędzy :) Szczegóły są opisane w reportażu. To chyba najciekawszy punkt wieczoru.

Niedziela 14 lutego 2010, Nowy Rok (Tygrysa)

W niedzielę rano znów odwiedzamy świątynie i tu otrzymujemy błogosławieństwo mnicha tybetańskiego. Później tradycyjnie rodziny udają się odwiedziny najbliższych. Chiński Nowy rok trwa w Singapurze (licząc dni wolne od pracy) 3 dni, czyli w 2010 roku, do wtorku włącznie i  trzeciego dnia zazwyczaj odwiedza się znajomych lub spędza się dzień w inny mniej oficjalny sposób.

Nowy rok w Chinach

W Chinach świętuje się dłużej i przed Nowym Rokiem. Dzień Nowego Roku to w zasadzie zakończenie świętowania. Chińczycy, szczególnie Ci na wsiach świętują 2 albo 3 tygodnie, od końca grudnia. Natomiast ogromne ilości chińczyków, którzy pracują poza miejscem zamieszkania w okresie Chińskiego Nowego Roku ma wolne i wraca do rodzinnych miejscowości na ok. 2 tygodnie. Jest to czas wielich okresowych migracji w Chinach, bo dla wielu jest to jedyna okazja w roku, do odwiedzenia domu.

I jeszcze chiński Nowy Rok w pigułce, zdjęcia z Google:





Chiński Nowy Rok, Singapur 2009

4 02 2009

Pokaz slajdów ze święta nowego roku księżycowego, 2009 to rok bawoła.





Pulau Ubin

29 01 2009

Pulau Ubin to zupełnie inne, egzotyczne oblicze nowoczesnego Singapuru. „Pulau”, po malezyjsku, znaczy wyspa, a „Ubin” kamień. Wyspa kamienia. Jeszcze do lat 60-tych wydobywanu tu kamień na potrzeby Singapuru. To też według legendy, wyspa która powstała z żółwia, który zmienił się w kamień po przegranym wyścigu.

Jest to wysepka położona na płn.-wsch. Singapuru, pomiędzy Singapurem a Malezją, na której można doświadczyć prawdziwej Azji. Można tu zobaczyć małpki żyjące w tropikalnym lesie, wielkie pająki, tukany, świnki leśne (no nie wiem jak je inaczej nazwać, na pewno nie dziki), karby w naturalnych warunkach. Jest również wieża widokowa, z której widać Malezję. Zachowało się też naturalne wybrzeże Singapuru, bagna oraz namiastka wioski malezyjskiej, oraz trochę starych domów, świątynia, zakon, dom brytyjskiego lekarza. Po wyspie porusza się rowerem (wynajem S$3-15) lub pieszo, lepiej rowerem. Owoce morza są tanie (chilli crab, butter crab S$18, świerze krewetki, małże do S$8). Trzeba zabrać ze sobą czapkę, krem z wysokim filtrem, coś na komary (dobry jest, nietłusty, długo trzyma, i działa świetnie OFF w pomarańczowej butli za S$8.50 w popularnych sklepach Guardian, Watson w centrach handlowych). Konieczne też są buty trekkingowe, żadnych japonek!

Zapraszam do obejrzenia galerii z mojej wyprawy na Ubin.

Dojazd
Opis podany w przewodniku Lonely Planet „Singapore” 7th ed. jest niestety błędny.
Na wyspę można się dostać wyłącznie przaśną łódką/mini promem, jakich wiele w Indiach czy Tajlandii, w Singapurze taka łódka to egzotyka. Taki prom zabiera 12 osób na pokład. Cena S$2.50 od osoby. Łódki regularnie kursują od 8 rano do 19 wieczorem, później trzeba zapłacić więcej (w przypadku mniejszej ilości pasażerów niż 12). Dojazd do przystani łódek: zielona linia MRT do stacji Tampines, później autobus 29, wysiadamy na ostatim przystanku (Changi Village). Tam za restauracją Ubin First Stop (na lewo od  terminalu autobusowego) znajduje się przystań, należy zejść po schodkach. Po dotarciu na wyspę, przyda się wziać darmową mapkę z „Information kiosk”.

Informacje i zdjęcia o atrakcjach na Ubin można znaleźć tutaj.

A jakie są moje wrażenia? Wszystko super, ale w porównaniu do czyściutkiegoSingapuru, Ubin wyda nam się „bardziej azjatyckia”, mówiąc bez ogródek, brudniejsza. Ale to też ma swój urok. Podróż łódką jak sprzed 50 lat jest ciekawym przeżyciem. Na Ubin możemy zobaczyć islanderów, jak żyją w swoich małych domkach. Tutaj przeszłość spotyka się z nowoczesnością. Wielu mieszkańców Ubin sprzedaje napoje przy drogach, nie ma problemu z kupnem coli czy innych typowo singapurskich zimnych napoi (nie trzeba martwić  się o wodę), cena ok S$1. Niestety spora część turystów to hindusi, którzy są dość hałaśliwi jeżdżąc na rowerach, płoszą zwierzęta. Jest też niestety trochę śmieci, ale nie więcej niż w naszych turystycznych miejscach. Wypożyczalnie rowerów wyglądają jak z poprzedniej epoki, można się targować i koniecznie wypróbować rower przed decyzją o wypożyczeniu.
Niesamowita jest dżungla, z kokosami naturalnie rozbitymi o kamień, jeziorkami z palmami dookoła. Ciekawa jest też wioska na wyspie, z rozwrzeszczanymi, trochę brudnymi mieszkańcami, żartującymi i uśmiechającymi się do odwiedzających.
A po udanej przejażdżce po wyspie, można zjeść pyszne owoce moża sącząc świeży orzech klokosowy.. Warto!





Transport w Singapurze. Jak się przemieszczać?

24 08 2008

Singapur jest bardzo mały powierzchniowo: lotnisko jest umiejscowione we  wschodniej części wyspy. Przejazd taksówką na drugi koniec państwa, trwa ok 30-40 min, koszt to ok 30-40 dolarów (1 dolar singapurski = ok. 2.20 zł, luty 2008). Używaj żółtych lub niebieskich taksówek, pozostałe to limuzyny.
Nie ma tu tuk-tuków, tak jak w innych azjatyckich miastach. Jest trochę rikszy, ale bardzo mało, praktycznie tylko w Chinatown.

Singapur jest bardzo nowoczesnym miastem, bardziej przypomina miasta w Stanach, niż te w Azji. Jest tu bardzo rozbudowany system komunikacji miejskiej: MRT, coś pomiedzy pociagiem i metrem + autobusy zorganizowane w systemie zdecentralizowanym. Czyli nie tak jak w Warszawie, gdzie najważniejszym węzłem przesiadkowym jest centrum. Tutaj jest wiele takich punktów, a z każdej stacji MRT odjeżdżają autobusy rozwożące ludzi w pobliżu tej stacji. Najbardziej komfortowy sposób przemieszczania się to właśnie MRT i autobusy. MRT jest trochę wolne ale dość tanie (najdroższa podróż z jednego końca wyspy na drugi, to ok 1.58S$). Nie używa się tu biletów, zamiast tego kazdy posiada kartę EzLink. Kartę kupuje się w budce w metrze lub w ‘kioskach’. Są to karty kontaktowe, na których ‘przechowuje’ się pieniądze. Przy każdym wejściu do MRT/autobusu należy zbliżyć kartę do czytnika. Podobnie przy wyjściu (jeżeli tego nie zrobimy naliczona nam zostanie maksymalna opłata, ok 2S$).  Istnieją pewne zasady wchodzenia do autobusów: wchodzimy drzwiami bliżej kierowcy, zbliżamy naszą kartę do czytnika, jeżeli bipnie jest ok, jeżeli bipnięcie jest dłuższe, znaczy, że nie mamy wystarczających funduszy na naszej karcie i musimy wrzucić do skrzyneczki umieszczonej obok kierowcy haracz: wrzucamy monety, mogą być małe nominały, chodzi o zasady.

Wchodzenie do MRT odbywa się tak jak wchodzenie do metra, zbliżamy kartę przy wejściu i przy wyjściu, płacąc za podróż i otwierając bramkę.

Płatność kartami w automacie, po lewej stronie miejsce na zbliżenie EzLink

Płatność kartami w automacie, po prawej stronie miejsce na zbliżenie EzLink

Doładowanie karty jest bardzo proste, można to zrobić:

  • w każdej stacji metra w specjalnych punktach Ticketing Office,
  • w sklepach ze wszystkim typu 7 Eleven itp.
  • w specjalnych maszynach, które zasysają banknoty (więcej info na podstronie „Singapore FAQ”, dostępnej w górnym pasku).

We wszystkich tych miejscach doładowanie wygląda podobnie: kładziemy kartę na czytniku, płacimy lub wkładamy pieniążki do maszyny i mamy pieniążki na karcie. Nie ma minimalnej lub maksymalnej sumy, którą możemy umieścić na EzLink, ale warto pamiętać, że jeśli zgubimy kartę, każdy może jej używać. Więc rozsądna suma to 10-30S$, w zależności od tego ile podróży planujemy.

Ciekawą sprawą, jest to, że kartą EzLink możemy płacić również poza MRT, m.in. za jedzonko w niektórych miejscach, w McDonaldzie i na kampusie NTU, w sklepach 7 Eleven, w automatach z piciem i niezdrowym żarciem i wszędzie, gdzie zobaczymy symbol EzLink.





Welcome back to Singapore

15 08 2008

Muszę przyznać, że powrót do Singapuru po dwóch latach przyniósł mi wiele niespodzianek. Po pierwsze, oni tu budują jak szaleni! W dzień i w nocy. Na NTU pojawiła się zupełnie nowa canteen (stołówka), nowoczeny wielki „doklejony budynek” do już istniejących, coś w stylu warszawskich galerii, z tą różnicą, że na uniwersytecie. Stacja metra Boon Lay, najbliższa NTU została zupełnie przebudowana!

Ceny się nie zmieniły, nadal wszystko jest tanie jak barszcz. 1 dolar singapurski (S$) to ok 1.52 zł (z powodu mocnej złotówki), a nie jak przed dwoma laty, 2 zł. Wobec tego dla Polaka jest jeszcze taniej (kiedyś za 1000zł można było kupić 500 S$, dziś ok 658S$).

Jedzenie (typu drugie danie) na kampusie kosztuje 2-5 dolarów (3-7zł). Na mieście 3.5S$ i więcej. Sok ze świeżo wyciskanych owoców na kampusie, 1-2S$. Śniadanie na kampusie 1-2.5S$. Buty damskie 5-15S$.

Orchard Road, najbardziej reprezantywna ulica Singapuru zmienia się nie do poznania. W 2006 roku to była wioska w porównaniu z tym co jest teraz. Doszły nowe wieżowce, m.in. budują coś w stylu Złotych Tarasów w Warszawie, budynek z zaokrąglonym szklanym dachem. Zdjęcia pojawią się wkrótce, bo wciąż organizuję się po przyjeździe :)





Ciekawostki o Singapurze

18 03 2006
  • Ludność zamieszkująca Singapur to przede wszystkim potomkowie chińczyków – 77%, malezyjczyków – 14% i hindusów – 8%. Tylko 1% ludności pochodzi z innych krajów azjatyckich lub europejskich.
  • Polacy  w Singapurze
    Liczba Polaków przebywających w Singapurze waha się od 10 do 100. W różnych okresach roku jest to zazwyczaj liczba nie przekraczająca 50 osób.
  • Religia
    Religią dominującą w Singapurze jest Buddyzm (odmiana chińska). Chrześcijanie stanowią tylko 4% wyznawców, są jednak uważani za jednych z najżarliwszych wyznawców chrześcijaństwa na świecie, które w Singapurze przeżywa swój rozkwit. Nie ma tam żadnych konfliktów na tle religijnym.
  • Woda
    Singapur nie dysponuje własną wodą pitną, kupuje ją od Malezji i uzdatnia. Woda płynąca w kranach nadaje się do bezpośredniego spożycia. Woda mineralna jest bardzo droga i nikt jej nie kupuje. Każdy natomiast posiada swój „bidon”, który można napełnić wodą w wielu miejscach w mieście, w tzw. frigeriach.
  • Armia
    Każdy singapurczyk po szkole średniej przechodzi 2-letnie przeszkolenie wojskowe. Singapur dysponuje doskonale wyszkoloną armią.
  • Nowy Rok
    Singapur, ze względu na mieszankę kulturowo-etniczną, nowy rok wita aż cztery razy! Po raz pierwszy już w październiku, podczas Deepa Vali, czyli hinduskiego powitania nowego roku. Następnie jest on obchodzony tak jak u nas, 1 stycznie. Zaraz potem, 19 stycznia Malajowie celebrują swój Hari Raya. Świętowanie zamykają Chińczycy, witający nowy rok w połowie lutego. Za każdym razem zgodnie bawi się i świętuje całe miasto. Niezwykle hucznie jest obchodzony chiński nowy rok. Zabawa jest przednia, ja miałam okazję pobawić się podczas malajskiego i chińskiego święta.
  • Singapur a muzułmanie
    Singapur jako jedyny w tym rejonie świata opiera się religii muzułmańskiej, kraje go otaczające w większym lub mniejszym stopniu są zamieszkane przez muzułmanów.
  • Przeciętny Singapurczyk marznie jeśli temperatura w nocy osiąga 26 stopni Celcjusza. Ja też po dłuższym pobycie marzłam i musiałam spać w bluzie z długim rękawem :]




Singapur – zdrowie

20 02 2006

Singapur jest bardzo nowoczesnym krajem, to taka oaza czystości, organizacji i bogactwa w Azji. W związku z tym żadne dodatkowe szczepienia, oprócz tych zalecanych w Polsce nie są konieczne. W Singapurze nie ma zagrożenia malarią mimo, że jest to kraj tropikalny. Rząd bardzo dużop inwestuje w walkę z komarami (najczęstsza metoda to zadymianie, brzmi dziwnie, ale to po prostu pan chodzący z takim miotaczem dymu) i w utrzymanie czystości.

Jedyna choroba, którą należy się przejmować to denga, w Wikipedii jest mała notka, zainteresowanych odsyłam do wersji angielskiej. WAŻNE jest to, że denga jest śmiertelna. Objawia się gorączką, bólami głowy, mięśni i stawów,krwawieniem z nosa, zawrotami głowy, utratą apetytu. W przypadku wystąpienia gorączki utrzymującej się 24 godz. należy udać się do lekarza z podejrzeniem dengi. NIE NALEŻY ZWLEKAĆ! Występowanie dengi jest powszechne w krajach tropikalnych, w Singapurze jest minimalne, ale warto o niej wiedzieć.

Obszar występowania dengi:

W Singapurze jest bardzo dobrze rozwinięta opieka medyczna, ale jest również bardzo droga. Trzeba mieć ubezpieczenie podróżne!

Jeżeli chodzi o szczepienia, to wiem, że w Polsce lekarze i pielęgniarki często panikują, kiedy słyszą, że wyjeżdżacie do Singapuru. To zupełnie niepotrzebne. Warto zaszczepic się przeciwki WZW A+B, można odnowić szczepienia przeciwko tężcowi, durowi brzusznemu itd., lecz nie ze względu na sam Singapur ale raczej kraje ościenne.

Woda w Singapurze jest bardzo wysokiej jakości i jest powszechnie używana do picia. Nikt nie kupuje wody butelkowanej, jest bardzo droga i zbędna. Nie ma obawy, w Singapurze można pić kranówę, można pić napoje z lodem i nie trzeba się niczego obawiać.





Atmosfera Indii..

19 02 2006

Hinduska ‘ulica’ bardzo różni się od naszej. Filmik zamieszczony poniżej, to niezły wstęp do zrozumienia Indii, co prawda nie czuć różnorodnych zapaszków ale za to jakie bogactwo dźwięków! Został zrobiony w lutym 2006 roku w Kalkucie. Na filmiku nasza trójka podróżników: Stephane, ja i Alexandre w tuk-tuku czyli takiej miejscowej taksówce :) Radzę ściszyć głośniki przed obejrzeniem..





Krótko o Singapurze

2 02 2006

Jadąc do Singapuru wiedziałam o tym kraju tyle, że leży gdzieś w Azji, że jest miesznką kultur azjatyckich, że obowiązuje tam restrykcyjne prawo.. A jak to wygląda z perspektywy życia w tym kraju? Po przyjeździe spotkałam

Położony na samym równiku Singapur to bogate, nowoczesne miasto szkła i stali, żyjące w spokoju i harmonii do jakiej bezskutecznie tęsknią mieszkańcy innych metropolii. Singapurczycy osiągnęli coś, co nie udało się w żadnym innym miejscu na świecie – dobrobyt i bezpieczeństwo zwykłych obywateli.

Singapur to piękne, wyjątkowe i niezwykle fascynujące miejsce. Ten maleńki skrawek ziemi w południowo-wschodniej Azji, położony niemal na równiku to miasto-państwo, w którym żyje  wiele narodów.  Jest niezwykłą mieszanką ras i kultur, niespotykaną niegdzie indziej na świecie! Perła Azji. Przez pół roku był moim drugim domem..

Położenie Singapuru widać na mapie.

Swój sukces Singapur zawdzięcza między innymi strategicznemu położeniu, na jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych świata. Zajmuje niewielką wyspę, zamieszkaną przez ok 4 mln singapurczyków i 2 mln przyjezdnych, głównie Azjatów.

Klimat

Gorący, równikowy, wilgotny. Nie ma pór roku,a jedynie okresy letni i deszczowy. Temperatura waha się pomiędzy 31 stopniami Celcjusza latem a 23 w czasie pory deszczowej. Odczuwalna temperatura, to 40 stopni.
Opady deszczu zdarzają się non-stop, ale jest ich mniej latem, a więc od stycznia do października. Są jednak bardzo gwałowne i przypominają raczej ścianę wody niż deszcz..

Mieszkańcy i języki

Singapur jest krajem wielonarodowym, mieszanką kultur i mentalności. Singapurczycy to głównie chińczycy, malajowie i hindusi. Pierwotnymi mieszkańcami byli rybacy, najprawdopodobniej malezyjscy.
W Singapurze obowiązują 4 języki urzędowe: mandaryński, malezyjski, tamilski i angielski, który jest językiem obowiązkowym w szkołach i językiem biznesu. Każdy Singapurczyk zna co najmniej dwa języki, angielski i język rodowity. W zasadzie angielski w Singapurze, to tzw. „Singielski” – angielski z naleciałościami mandaryńskiego (głównego dialektu Chin), który dla Europejczyka jest nie do zrozumienia..








Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.