Dzisiejszy dzień przybliżył mnie bardziej do wyjazdu do Stanów na staż.
Dziś zdobyłam ambasadę USA:) A właściwie to mnie sami wpuścili. I dopiero dziś uświadomiłam sobie, że już niedługo jadę. To był taki większy krok na przód. Oczywiście nie pierwszy, tylko któryś tam z kolei, po przebrnięciu całej tej papierkowo-mailowej roboty. To jest najgorsze i w tym względzie przydają się umiejętności przesadnie dbającego o szczegóły gryzipórka. Wczoraj wypełniałam wnioski do 1:30.. a wstałam o 5.. Zapobiegawczo, żeby się do ambasady na 8:00 nie spóźnić (na spotkanie umawia się telefonicznie pod nr *7409400 dla użytkowników komórek).
Nie byłam zestresowana, bo jestem już szczęśliwą posiadaczką jednej wizy (turystycznej) i przechodziłam podobne procedury. Byłam ciekawa jak to wygląda teraz. Ale może od początku. A więc do wizy J-1, takiej na staż, jeżeli załatwiamy ją sami, potrzebujemy kilku dokumentów. Informacje o tym jak ubiegać się o wizę można sprawdzić na stronach ambasady.
Podam tu krótko, parę szczegółów technicznych, dotyczących pewnie przypadków kiedy o wizę J-1 ubiegamy się indywidualnie.
- Formularze wizowe: DS-156 – wypełniamy on-line na stronach ambasady USA i drukujemy, razem 3 strony; pierwsze dwie drukujemy dwustronnie na jednej kartce. Tą ostatnią kartkę z dziwnym kodem też zabieramy na rozmowę. DS-157 – wypełniają tylko mężczyźni. DS-158 wypełniają wszyscy. Nie zostawiamy pustych miejsc, należy wstawiać kreski jeżeli nie wypełniamy pola.
- Bardzo ważne jest prawidłowe zdjęcie. Niezgodne z zasadami podanymi przez ambasadę wyklucza nas z rozmowy. Uszy muszą być na nim widoczne(!). Pozostałe szczegół, w podanym wyżej linku. Na przeciwko ambasady jest fotograf. W ostateczności można skorzystać. Zabuli się na pewno.
W tej kwestii polecam fotografa z Terespola.. dla Terespolan oczywiście:) Zrobił mi super zdjęcie! Bardzo dba o szczegóły. I gratisy dostałam:) - Potrzebne są 2 dowody wpłaty: oprócz tego podanego przez ambasadę (równowartość 100$ w złotówkach na konto ambasady), potrzebujemy dowodu SEVIS. W moim przypadku dostałam go pocztą, a ta opłata wniesiona przez sponsora, a więc Rotary International.
- Umówmy się na godzinę ranną, jesli to możliwe. Będzie mniej osób i wszystko pójdzie sprawniej. Ja już o 8:30 byłam na zewnątrz.
Całe procedury wydają się bardziej uporządkowane, wszystko przebiega sprawniej niż te 7 lat temu. Nadal są linie, na których się staje, ale to już nie jest kolejka jak za komuny w mięsnym. Tylko taka kulturalna jak do kiosku, przynajmniej rano.
Najpierw stajemy na niebieskiej linii. Zostaniemy zaproszeni do środka. Tam, musimy odpowiedzieć na kilka pytań, zostaniemy sklasyfikowani:P zgodnie z planem stażu. Rozmowa jest po polsku. Pani uzupełni nasze dokumenty. Dostaniemy numerek i wychodzimy na zewnątrz. Czekamy, aż zostaniemy zawołani na rozmowę z konsulem.
Czekałam może 10 min. Rozmowa była bardzo miła. Konsul woli rozmawiać po angielsku, a tym zaplusujemy, więc jeżeli czujemy się na siłach, lepiej jest wybrać ten język. Ale mówi też łamaną polszczyzną:) Pytał o staż, studia i podróże. Wszystko nie trwało dłużej niż 3 minuty. I już miałam kwitek poświadczający dostarczenie wizy do domu, w ręku:) Przyjedzie do mnie w piątek lub w poniedziałek..
