Witamy w Duluth

3 07 2007

Powitanie na lotnisku
Wydostanie się z Warszawy okazało się nie lada wyzwaniem. Na lot do Amsterdamu o 12:05, 3 lipca o mały włos bym nie została wpuszczona.. bo nie było mnie na liście pasażerów. Podobnie z pozostałymi IBSTARami z Polski, Adamem i Tomkiem. Na szczęście od czego ma się dar perswazji?! Skończyło się na tym, że leciałam w klasie biznes:) Jedzonko pyszne, kawka w porcelanowych kubeczkach a nie w papierowych. Nawet dostałam lody.
Po prawie 24-godzinnej podróży, uwzględniając przesiadki w końcu dotarliśmy do Duluth. Na lotnisku czekał na nas prawdziwy komitet powitalny Rotary International z Duluth.

Na zdjęciu powyżej, od lewej stoją: ja, Adam, Rok (Słowenia), Tuuli (Estonia) i Tomek – IBSTAR 2007.





Pierwszy poważniejszy krok.. wiza J-1

6 06 2007

Dzisiejszy dzień przybliżył mnie bardziej do wyjazdu do Stanów na staż.

Dziś zdobyłam ambasadę USA:) A właściwie to mnie sami wpuścili. I dopiero dziś uświadomiłam sobie, że już niedługo jadę. To był taki większy krok na przód. Oczywiście nie pierwszy, tylko któryś tam z kolei, po przebrnięciu całej tej papierkowo-mailowej roboty. To jest najgorsze i w tym względzie przydają się umiejętności przesadnie dbającego o szczegóły gryzipórka. Wczoraj wypełniałam wnioski do 1:30.. a wstałam o 5.. Zapobiegawczo, żeby się do ambasady na 8:00 nie spóźnić (na spotkanie umawia się telefonicznie pod nr *7409400 dla użytkowników komórek).
Nie byłam zestresowana, bo jestem już szczęśliwą posiadaczką jednej wizy (turystycznej) i przechodziłam podobne procedury. Byłam ciekawa jak to wygląda teraz. Ale może od początku. A więc do wizy J-1, takiej na staż, jeżeli załatwiamy ją sami, potrzebujemy kilku dokumentów. Informacje o tym jak ubiegać się o wizę można sprawdzić na stronach ambasady. Podam tu krótko, parę szczegółów technicznych, dotyczących pewnie przypadków kiedy o wizę J-1 ubiegamy się indywidualnie.

  • Formularze wizowe: DS-156 – wypełniamy on-line na stronach ambasady USA i drukujemy, razem 3 strony; pierwsze dwie drukujemy dwustronnie na jednej kartce. Tą ostatnią kartkę z dziwnym kodem też zabieramy na rozmowę. DS-157 – wypełniają tylko mężczyźni. DS-158 wypełniają wszyscy. Nie zostawiamy pustych miejsc, należy wstawiać kreski jeżeli nie wypełniamy pola.
  • Bardzo ważne jest prawidłowe zdjęcie. Niezgodne z zasadami podanymi przez ambasadę wyklucza nas z rozmowy. Uszy muszą być na nim widoczne(!). Pozostałe szczegół, w podanym wyżej linku. Na przeciwko ambasady jest fotograf. W ostateczności można skorzystać. Zabuli się na pewno.
    W tej kwestii polecam fotografa z Terespola.. dla Terespolan oczywiście:) Zrobił mi super zdjęcie! Bardzo dba o szczegóły. I gratisy dostałam:)
  • Potrzebne są 2 dowody wpłaty: oprócz tego podanego przez ambasadę (równowartość 100$ w złotówkach na konto ambasady), potrzebujemy dowodu SEVIS. W moim przypadku dostałam go pocztą, a ta opłata wniesiona przez sponsora, a więc Rotary International.
  • Umówmy się na godzinę ranną, jesli to możliwe. Będzie mniej osób i wszystko pójdzie sprawniej. Ja już o 8:30 byłam na zewnątrz.

Całe procedury wydają się bardziej uporządkowane, wszystko przebiega sprawniej niż te 7 lat temu. Nadal są linie, na których się staje, ale to już nie jest kolejka jak za komuny w mięsnym. Tylko taka kulturalna jak do kiosku, przynajmniej rano.

Najpierw stajemy na niebieskiej linii. Zostaniemy zaproszeni do środka. Tam, musimy odpowiedzieć na kilka pytań, zostaniemy sklasyfikowani:P zgodnie z planem stażu. Rozmowa jest po polsku. Pani uzupełni nasze dokumenty. Dostaniemy numerek i wychodzimy na zewnątrz. Czekamy, aż zostaniemy zawołani na rozmowę z konsulem.

Czekałam może 10 min. Rozmowa była bardzo miła. Konsul woli rozmawiać po angielsku, a tym zaplusujemy, więc jeżeli czujemy się na siłach, lepiej jest wybrać ten język. Ale mówi też łamaną polszczyzną:) Pytał o staż, studia i podróże. Wszystko nie trwało dłużej niż 3 minuty. I już miałam kwitek poświadczający dostarczenie wizy do domu, w ręku:) Przyjedzie do mnie w piątek lub w poniedziałek..





Na podbój USA

3 06 2007

Tego lata znów czeka mnie przygoda:) Tym razem coś poważnego.. staż organizowany przez Rotary Club 25 Duluth w ramach programu IBSTAR – International Business Student Training in America through Rotary, oraz YMCA International Career Advancement Program. Idea tego programu to doskonalenie zawodowe i poznawanie kultury i obyczajów Amerykanów. Oprócz mnie będą w projekcie uczestniczą 4 inne osoby, 2 chłopaków z Polski i 2 osoby z innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Trudno mi określić z jakich po ich nazwiskach, ale stawiam na Estonię i Węgry. Będziemy mieszkać u rodzin członków Rotary w Duluth. Oni zapewniają nam też wakacyjne atrakcje:) Ponadto, miasto jest bardzo ładne, leży nad Wielkimi Jeziorami w północno-środkowych Stanach. Jednym słowem, super wakacje.

Do moich zadań będzie należał audyt (!) systemu informatycznego ACT!, ogólna ocena funkcjonowania firmy i ewentualne udoskonalenia organizacji. A więc moja dziedzina. Mam się pokazać od tej inżynierskiej strony:P

Wylot 3 lipca.. wielką torbę już mam:)