Pierwsze wrażenia.. Singapur

Singapore - EsplanadeJakie było moje pierwsze zetknięcie z Singapurem? Oczywiście, że byłam przerażona! A jak wyglądała podróż? Co prawda lotnisko w Warszawie już znałam, to jednak przesiadka w Zurichu nie należała do najłatwiejszych. Lotnisko polecane „przesiadkowym nowicjuszom” okazało się gigantyczne! Trochę błądziłam, ale w końcu znalazłam pociąg (!) którym dojechałam do terminalu E. Tam właśnie miałam trafić. Pora była wczesna. O 3:00 rano, w niedzielę 8 stycznia rozpoczęłam moją podróż z Terespola do Warszawy, a stamtąd o 7:00 lot do Singapuru przez Zurich.
Do tego ten cały podręczny bagaż! Taszczyłam ze sobą chyba z 7-8 kilogramów, a rzeczywiście przy moich gabarytach to dość dużo. No bo w końcu jak się zmieścić w 20 kg dopuszczalnego bagażu z rzeczami na pół roku?
Lot był długi. Lądowanie w Singapurze w poniedziałek 9 stycznia o wschodzie słońca. To 23:00 czasu polskiego, 8 godzin różnicy. Powietrze o zapachu wilgoci, zupełnie inne niż to, które znałam. Temperatura: 27 stopni Celcjusza przy 80% wilgotności, odczuwalne trzydzieściparę stopni. Przed kilkonastoma godzinami w Polsce było -5 stopni. Ale czułam się dobrze.
Znajduję wyjście. Telefon do Shari, osoby kontaktowej z International Student’s Centre. Nie wiem czy to chłopak czy dziewczyna.. trudno się zorientowac znając tylko imię. Trochę koślawa rozmowa po angielsku. Sympatyczny dziewczęcy głos. Teraz muszę tylko znaleźć moją walizę, wymienić pieniądze i dojechać do Campusu. Z walizą pomaga mi uprzejmy pan, a jest ona wielka! Podroż taksówką z lotniska do Nanyang Technological University trwa ok 40 min. Lotnisko leży na wschodzie wyspy, a Campus w zachodniej części. Bardzo rozmowny kierowca – hindus – pokazuje mi z okna taksówki ciekawe miejsca. Najciekawsze sąLotnisko Chopina w Warszawie drzewa! Takie inne, płaskie na czubku. Czuję się coraz bardziej zmęczona. Jetlag – „choroba lotnicza” – zaczyna dawać o sobie znać. Ekstremalna zmiana klimatu i ogromna różnica czasowa. Mam trudności ze zrozumieniem tutejszego angielskiego! Jeszcze nie wiem, że angielski w Singapurze to specyficzny dialekt, tzw. SINGLISH. Oj tak! Jeszcze się przekonam co to znaczy..
Błądzimy. Taksówkarz zgubił się w Campusie! Prosi mnie żebym go prowadziła, bo on nie wie jak trafić do mojego akademika – Hall 4.

Przed akademikiem czeka Shari i Paweł, jedyny doktorant – student – Polak na NTU. Polska ekipa powiększa się dwukrotnie! Paweł pomaga mi wtaszczyć walizę na 4 piętro. Jestem na miejscu! Żadnych problemów, za to ciekawe odkrycia! Drzwi do toalety, otwierane na zamek szyfrowy.. hahahah. Ide spać.. ufff ale gorąco.
<jo>

Reklamy